W długi weekend była Borżawa. Mocny wyjazd wyszedł. Takie prawdziwe karpackie szwendolenie z kombinowanym dojazdem nie wiadomo gdzie, ogniskiem, breją, połoniną we mgle, deszczem ponad przeciętność, pogubieniem się, przemoczonymi butami, pociągiem, który nie poczekał i nocką na dworcu. Tak miało być i było - piwo, prawdziwy chleb i ukraiński keczup do smaku. Ha! No i ekipa.
0 komentarze