No w końcu się udało dotrzeć do Kielc! Bo Kielce są strasznie daleko (wszystko co na północ od Krakowa jest strasznie daleko przecież) i wyprawa tam to przedsięwzięcie skomplikowane w organizacji i realizacji też! No ale udało się wreszcie! Zawitałam w odwiedziny do szanownej, dopiero co powiększonej, rodziny Oss :) Może teraz wyprawy tam będą mi częściej wychodzić?
No czasem można, czasem się chyba należy odrobina burżujstwa. Z okazji przedświąt sprezentowaliśmy sobie najpierw kilka godzin stokowego bujania w Jurgowie z widokiem na Tatry co najmniej wspaniałym, a potem ciepło-zimne moczenie gnatów w bukowińskich termach.
Widok straganu z dmuchanymi kołami i skrzydełkami do pływania rodem z wybrzeża polskiego Bałtyku w zimowej scenerii Bukowiny Tatrzańskiem był delikatnie kuriozalny i zaskakujący.
Zwieńczeniem burżujskości były zniewalające pierogi i sos grzybowy w regionalmenj karcmie, przy dźwiekach kapeli góralskiej oczywiście...
Następne takie burżujstwo za czas jakiś... dłuższy ;)
Narcioch! Narcioch! Narcioch Myślenicki!
To taki bardzo sympatyczny zwierz, którego w tej odmianie można spotkać tylko w tygodniu, wieczorowa porą, po pracy w Myślenicach. A spotkania ze zwierzem tym dostarczają wyjątkową porcję radochy!
To taki bardzo sympatyczny zwierz, którego w tej odmianie można spotkać tylko w tygodniu, wieczorowa porą, po pracy w Myślenicach. A spotkania ze zwierzem tym dostarczają wyjątkową porcję radochy!
3,5 godziny jazdy w wyśmienitych warunkach, po pustym stoku! A to dopiero początek! :D
Trzy, dwa, jeden... staaaaart! Narciochy! Sezon oficjalnie uważam za otwarty!
Nic, że na stoku w Koninkach, a nie w terenie, nic, że w deszcu, ale pojeździliśmy na nartach! :) To jest ski!
A kultura? W piątek koncert Hey, w sobotę koncert symfoniczny i fortepianowy pod batutą Ingolfa Wundera oraz impreza u Uszatej, w niedzielę kamera otworkowa w moim pokoju - mam dachy na suficie!
Fota od Uszatej. Moich fot nie ma, bo zapomniałam karty.
Dwa i pół dnia ciężkiej akcji górskiej...
10. Krakowski Festiwal Górski.
10. Krakowski Festiwal Górski.
Było wszystko w stężeniu takim, że ciężko wybrać i ciężko ogarnąć. Wspinanie takie, siakie i wszelaki, wielkie zdobywanie letnie i zimowe, no i narciochy poza trasą na różnych poziomach abstrakcji. A przede wszytkim filmy, filmy, filmy...
Generalnie zmęczyłam się, a wyróżnione filmy mnie trochę rozczarowały, cała reszta git!
Zimno już, dzień krótki, sezon trzeba kończyć... To może blisko w Makowski, tak na lajcie, na kilka godzin. Mhmm, w sobtnim półśnie półświadomie zgodziłam się na niedzielny wypad w... Sudety, na rowery, ku chwale i na cześć, do roboty znaczy, szlaki trakować. Sie człowiek zgodził, to człowiek jedzie. Pobutka 4.30, 5.00 odjazd, 8.00 jakieś pola, zaśnieżone pola!!! I każą wysiadać i na rower wsiadać... Faaajnie było! Jazda po śniegu wcale taka zła nie jest, zamarzniętą przerzutkę rozmraża się herbatą, a zamek Książ to trzeba przyjechać osobno pozwiedzać dokładnie. Tylko czemu te stopy tak strasznie marzną w butach rowerowych?
Sezon konkret: 29 enduro-dniówek plus 5 sakwiarskich :)
Sezon konkret: 29 enduro-dniówek plus 5 sakwiarskich :)