Coś nowego! Otwieramy okno, żeby przewietrzyć. I już czujemy rześkie, mroźne, zimowe powietrze. Krótko mówiąc wprowadzamy kilka zmian w naszym wyglądzie. W treści żadnej rewolucji nie robimy, przynajmniej na razie. Zatem z lekkim niepokojem prezentujemy ten numer, pytając czy się spodoba?
W międzyczasie oczywiście myślimy o zimie, o zimie w górach, rzecz jasna! Myślimy i piszemy.
Zima, góry – bezpieczeństwo! Od tego zaczynamy. O konieczności posiadania lawinowego ABC (sondy, łopaty i detektora) podczas zimowych wędrówek w lawiniastych górach już, mam nadzieję, nikogo przekonywać nie trzeba. Zatem tym razem prezentujemy kolejny patent, który może zwiększyć nasze bezpieczeństwo – plecaki lawinowe – co to, po co, na co? Wyjaśniamy! Zaglądamy na nasze zimowe podwórko. Odkrywamy narciarskie tajemnice Beskidu Sądeckiego i nie chodzi tu zupełnie o popularne stacje narciarskie.
Jedziemy też w amerykańskie góry egzotyczne i to na dwa końce obu Ameryk – Alaska i Patagonia. Tradycyjnie zapraszamy też na wschód, do Albanii na ostatni odcinek wędrówki po tamtejszych górach oraz za miedzę, na Słowację. Dla tych co zimą wolą mniej ekstremalne, kulturalne rozrywki, jest zaproszenie do Muzycznej Owczarni w Jaworkach oraz jak zwykle góra książek o... górach.
Zupełnie nie wiem czemu, ale góry zimą są wyjątkowo pociągające...
No cudnie! Wszystko cudne! Sceneria cudna! Szadź na wszystkim cudna! Na moich rzęsach też! Warunki fajne i karnet odkupiony za bezcen! Taki oto wieczór narciarski na Śnieżnicy :)
A najbardziej cudne to są moje buty - w nich nie da się nie jeździć na przodach! A narty robią co ja chcę, zanim zdążę pomyśleć co ja chcę!
A jutro kierunek ukraiński...
I w końcu! I wreszcie! Nareszcie! Spadło białe z nieba na ziemię ku ogólnej szczęśliwości. Puuuuch! Pierwszy tegoroczny, głęboki, miękki, biały puch! Pięknie! Piękna tura, piękne zjazdy! Piękny Sądecki, a Pieniny zwłaszcza! MVP wyjazdu został Wysoki Wierch ;)
A piękna, wiosenna miłość została w końcu skonsumowana! Z TLT 5 do końca moich foczych dni!
Normalnie szaleństwo burżujstwem poganiane :)
Kolejny wtorek, kolejne narciochy. Zbóje nam Myślenice zamknęły, to nas do Koninek poniosło. A tam nie dość, że sympatyczna jazda ćwiczebna, to jeszcze sypieeeeeeeeeee!
Narciarskie odkrycie sozonu: to nieprawda, że kolanka razem!
Jak znajdę tego, kto mi jakieś 20 lat temu wmówił, że jest wręcz odwrotnie...
Jak znajdę tego, kto mi jakieś 20 lat temu wmówił, że jest wręcz odwrotnie...
Warunki do chrzanu, pogoda taka se, sobota rodzinna i ogólny leń.
Jak już tak żywcem nie ma śniegu, to może na rower?
Ostatecznie pojechałyśmy jednak na narty, na Śnieżnicę. W drodze do biadoliłyśmy nad zatrważającym brakiem śniegu i żałowałyśmy, że jednak nie rower. W drodze z cieszyłyśmy się, że rowery zostały w domu, a my pojeździłyśmy w fajnym, świeżym śniegu :)
Pada z oblaka! W końcu coś :)
Pech sylwestowy został wykorzystany na maksa. W Nowym Roku nic takiego już nam się nie przydarzy! Zaczęło się od stłuczki, jeszcze w Krakowie, potem pokuta za prędkość na Słowacji i kontrola celników. Potem kaliber większy - Oli i Budkacemu okradli samochód. Zniknęły plecaki z całym sprzętem górsko-zimowym i fotograficznym :( Ostały się tylko narty i buty na szczęście... Na zakończenie Uszata zgubiła kolejny telefon, ale do tego jesteśmy już trochę przyzwyczajeni ;)
Pojechaliśmy na Słowację szukać śniegu pod pierwsze focze ślady w tym sezonie. I udało się! Najpierw komercyjny, szklany Chopok - po to ja foczę, żebym takich cudów techniki oglądać nie musiała, ale góry ładnie było widać. Potem już normalnie, pozatrasowo w Wielkiej Fatrze - Zvolen i sylwestrowa Ploska. Jak na smutną, bezśniegową rzeczywistość było to naprawdę fajne. A na Nowy Rok z buta na Chocz. Ale wiało! Ale było ślisko! Ale widoki!
Poza tym podwójne urodziny, zdobywanie K2, piżamowe frirajderki, czytanie Oppenheima przy świecach i nauka oberków. Wszystko to w mocnej ekipie wariatów :)
Bardzo polecam miejscówkę w szkole w Liptovskiej Osadzie! W ostatniej chwili i na chybcika załatwiane noclegi okazały się strzałem w dziesiątkę! Nawet kominek był! Kuchnia, pięć pryszniców, dużo miejsca i ciepłe kaloryfery :)
