Jak się okazuje są jeszcze w Gorcach ścieżki, którymi nie jeździłam. I to bardzo fajne ścieżki. Przy okazji jest też inwersja, morze mgieł, piękne słońce, nieziemskie widoki na Tatry, lód włóknisty oraz wszelkie odmiany szronu i szadzi. Jest też kurs, który ma pierwszy wyjazd i dziesięcioletnie, związane z tym sentymenty oraz trwała już chyba awersja do szkolenia.
Jest też trauma drugiego haka i miny grupy napotaknych endurowców na widok mojego roweru i działań na nim oraz magiczne słowo "szacun" - bezcenne :D
Nie ma za to zdjęć, choć aparat przejechał się w plecaku, ale karta została w domu. Jest za to komórkowy żart fotograficzny.
Jest również oficjalny koniec (mocnego) sezonu rowerowego w górach :(
...długim weekendzie, czyli dwa rewelacyjne koncerty.
W czwartek koncert symfoniczny orkiestry Filharmonii Krakowskiej - polska muzyka filmowa.
W czwartek koncert symfoniczny orkiestry Filharmonii Krakowskiej - polska muzyka filmowa.
W poniedziałek Anna Maria Jopek z niesamowitymi dźwiękami.
A to jeszcze nie koniec kultury w tym tygodniu :)
A to jeszcze nie koniec kultury w tym tygodniu :)
Gdybyśmy to planowali od pół roku, na pewno tak by nie wyszło. Planu na długi weekend nie było, powstał tak spontanicznie, że wszyscy zastanawialiśmy się jakim cudem udało się to tak perfekcyjnie zorganizować. W efekcie 11 osób i 11 rowerów 11 listopada zameldowało się u Uszatej w Teodorówce.
A! Spec dalej na L4 - nie dowieźli mi haka, więc podróż sentymentalna była. Powrót do górskich, rowerowych początków na Zielonym. Da się! To jest najcudowniejszy rower świata!
Dzień pierwszy - kółeczko przez Olchowiec, szarlotka i racuchy z jabłkami.
Dzień drugi - kółeczko przez Lipowiec i Zyndranową, rowerokrzal i dobry film narciarski.
Dzień trzeci - dla odmiany spacer z buta do źródeł Jasiołki z bobrami w tle.
A! Spec dalej na L4 - nie dowieźli mi haka, więc podróż sentymentalna była. Powrót do górskich, rowerowych początków na Zielonym. Da się! To jest najcudowniejszy rower świata!
Kolejny rocznik blachę wziął...
Kolejny wesoły pociąg przetoczył się przez teren uprawnień...
Kolejny raz kabaret szydził z tego samego...
Kolejny raz była fantastyczna impreza...
Ale!
Pierwszy raz od dziewięciu lat WYGRALIŚMY z Tatrzańcami!
Niezwykle emocjonujący mecz Tatry-Beskidy zakończył się wynikiem 3:3 i 1:3 w karnych!
Chwała i cześć Konradowi za pierwszą bramkę, Łysiowi za dwie kolejne i Bartusiowi za niesamowitą obronę!
Kto nie był na Leciu ma czego żałować ;)
Kolejny wesoły pociąg przetoczył się przez teren uprawnień...
Kolejny raz kabaret szydził z tego samego...
Kolejny raz była fantastyczna impreza...
Ale!
Pierwszy raz od dziewięciu lat WYGRALIŚMY z Tatrzańcami!
Niezwykle emocjonujący mecz Tatry-Beskidy zakończył się wynikiem 3:3 i 1:3 w karnych!
Chwała i cześć Konradowi za pierwszą bramkę, Łysiowi za dwie kolejne i Bartusiowi za niesamowitą obronę!
Kto nie był na Leciu ma czego żałować ;)