Narciochy świąteczne. Tak, żeby w domu nie siedzieć i kolejnego kawałka sernika nie wcinać, to już chyba tradycyjnie, rodzinnie na narty trzeba było jechać. Kierunek Szczyrk. Odwilż zrobiła swoje - do foczenia i poza trasą bez szans. Jedynie oblodzony, czarny FIS na Skrzycznym dawał się zjechać bez szkody dla ślizgów. W pakiecie mrożenie wszystkiego, a kolan w szczególności, na krajoznawczo podróżującym krzesełku. Uwielbiam polskie full-wypas stacje narciarskie ;)
Święta. Wesołych Świąt! Wszystkiego dobrego na Święta! Odpocznij w Święta! Najedz się w Święta! Atmosfera Świąt! Idą Święta! Święta, święta, Święta, święta...
Ale jakie Święta?!
Święta Bożego Narodzenia!!!
jakby ktoś przypadkiem zapomniał...
Ale jakie Święta?!
Święta Bożego Narodzenia!!!
jakby ktoś przypadkiem zapomniał...
Tak to jakoś dziwnie bywa, że przedświąteczne focze wypady z Agą wychodzą ciut ekstremalnie ;)
Ale od początku. W piątek zjechali do mnie Szanowni Państwo K. w liczbie: trzy. Ja z Agą na koncert HEYa (zresztą rewelacyjny!), a Seba z Jasiem do spania. W sobotę ja do Oświęcimia, Seba na Zakrzówek, a Aga z Jasiem do zabaw wszelkich. Wieczorem wszyscy my do Zakopanego.
A w niedzielę z foki!!! Na naszą The Women's Expedition. Ruszyłyśmy z Kuźnic w kierunku Boczania. W planie był Murowanie, potem Kasprowy i zjazd Goryczkową, ale z podejścia zawrócił nas narciarz wracający z góry - duje i mgła. No to odwrót, przy okazji zgarnęłyśmy jeszcze jedną dziewczynę, która szła za nami. Alternatywa - klasyk na Kasprowy. Fajnie się człapało. Dotarłyśmy pod krzesełko, potem stokiem do góry, ale tam już fufało solidnie. Udało się dojść tylko do kotła, dalej bez szans...
Zjazd zupełnie sympatyczny, choć bez miłego puchu - świeże wywiało.
Zatem sezon turowy rozfoczęty!!!
Był to również dzień testów: kurteczka wygrana - cud-miód nieprzewiewna. A buty? Fantastyczne! Nic nie obtarły, sztywne, wysokie, ugięte, dopasowane. Myślą szybciej ode mnie i nartę prowadzą dokładnie tam gdzie trzeba!
Zdjęć brak, bo inteligentnie nie wzięłam sobie karty do aparatu...
W górach śniegu coraz więcej i szanse focze rosną, zatem się wybrałam, że niby w góry... Świętokrzyskie i to bez nart... No cóż, trudno. Trzeba było społeczny obowiązek, do którego zapał już słaby, spełnić i na spotkaniu Komisji Akademickiej się stawić oraz zasypane gołoborze i Święty Krzyż zobaczyć. A korzystając z okazji zawitania na kielecką ziemię sympatyczne gniazdo Oss odwiedzić. Zrobiło się wielkie, szkolne spotakanie po latach z dwoma kilkumiesięcznymi bąblami w roli głównej - to ten kosmos właśnie ;)
Ale za tydzień to już z foki na tysiąc procent ;)
- 8. KFG w wersjach popołudniowych - był!
- rozjazd śnieżnicki, czyli rozpoczęcie sezonu narciarskiego - był!
- drytooling na Zakrzówku po raz pierwszy w życiu - był!
- a! i święty Mikołaj ten spodziewany i niespodziewany - też był!
- rozjazd śnieżnicki, czyli rozpoczęcie sezonu narciarskiego - był!
- drytooling na Zakrzówku po raz pierwszy w życiu - był!
- a! i święty Mikołaj ten spodziewany i niespodziewany - też był!