,

Krioterapia

16:45

Narciochy świąteczne. Tak, żeby w domu nie siedzieć i kolejnego kawałka sernika nie wcinać, to już chyba tradycyjnie, rodzinnie na narty trzeba było jechać. Kierunek Szczyrk. Odwilż zrobiła swoje - do foczenia i poza trasą bez szans. Jedynie oblodzony, czarny FIS na Skrzycznym dawał się zjechać bez szkody dla ślizgów. W pakiecie mrożenie wszystkiego, a kolan w szczególności, na krajoznawczo podróżującym krzesełku. Uwielbiam polskie full-wypas stacje narciarskie ;)

You Might Also Like

0 komentarze

Archiwum