Weekend w sumie niecały, ale i tak intensywnie wykorzystany. W sobotnie popołudnie zahacząjąc o ogrody pałacowe w Mosznej (ach, te azalie!), dokulaliśmy się do Zlatych Hor. By w niedzielę intensywnie pojeździć na Rychlebach. No łatwo nie było, ale kilka bonusików po drugiej strony góry wynagrodziło rowerowe męki ;) A zamiast super flow było noszenie rowerów w towarzystwie młodych muflonów - bezcenne! :D








0 komentarze