Tak, co roku w Zawoi ekipa kursowa 0509 z szeroko pojętymi przyległościami się zbiera. Tym razem i ja się tam zebrałam po kilku sezonach przerwy. Ludzie dawno niewidziani, morze dobrych płynów i setki różnej maści pieśni, nawet takich po śląsku dla mnie specjalnie :) A jako preludium spacer i misie-patysie. A jako dopełnienie radości wielkiej rowerowy cudnej jakości trip z mocną ekipą po zawojskich singlach. Tylko rowerowych fot brak, bo aparat, zupełnie nie wiem czemu, został w samochodzie...
Ha! W zasadzie wszystkie elementy weekendu (z wyjątkiem koncertu Heya) przyćmiła wystawa makiet kolejowych w Muzeum Inżynierii Miejskiej! Rewelacja! W końcu mi się udało to zobaczyć. Taki powrót do dzieckowych czasów, jak to z Tatą się chodziło na dzień kolejarza kolejki oglądać. Cudowne!
Ach! Sushi na Smętnej to jest to! To już tak prawie tradycyjnie, że w tym gronie zwijamy ryż z rybą :) Dzięki, cześć i chwała dla tych, co to sprawili i zorganizowali! Uwielbiam sushi!
Mecz! Liga trwa w najlepsze, nasze losy w niej różne. Pracują dziewczyny ciężko, a ja się przyglądam :) No dobra, już wracam do pracy też. Ale w piątek był kolejny mecz, który po zaciętej grze wygrałyśmy! Yupi! Foty miały być ładne, ale światło na hali jest koszmarne, więc zdjęcia też. Pokazuję tylko jedną :)
W zasadzie weekend był poświęcony na 12. KFG. Ale jakoś w tym roku mnie nie powaliło i w sumie zniechęciło. Fot brak. Ale za to koncert Heya uratował wszystko!
Wyjazd jakiś totalnie od czapy, niby rowerowy bez roweru, zima w krzakach, Pi i Sigma, głupie akcje, Śnieżnik bez śniegu i kolejny kawałek podziemnej Ziemi Kłodzkiej. Tak, to był zlot rowerowy w Siennej pod Czarną Górą
Mecz Tatry - Beskidy w piłkę nożną na leciu to już legenda. Święta wojna, to jak derby, jak mistrzostwa świata, olimpiada, jak najważniejsze sportowe wydarzenie roku. Tak! To właśnie ten mecz! Gdzie te czasy, gdy boisko było na błotnistym parkingu, a bramki to dwa kamienie? Gdzie te czasy, gdy wykopanie na aut groziło lataniem na dół? Gdzie te czasy, gdy półmetrowy śnieg udeptywało się idąc ławą przez całe boisko, a piłki w zaspach nie było widać? Teraz jest profesjonalnie! Boisko profesjonalne, bramki profesjonalne, korki profesjonalne, piłka profesjonalna, jeszcze bardziej profesjonalna Drużyna! Taka prawdziwa, co trenuje i się spina, bo wygrać trzeba! Ano trzeba! I wygrywa! Fantastycznie kolejny rok z rzędu cudowna drużyna Beskidzka wygrywa w pięknym stylu! Tym razem Tatrzańcy dostali łupnia 5:2 :)
A po cichu, gdzieś tam z tyłu na boisku, zupełnie nieprofesjonalnie spełniały się inne sportowe marzenia! Siatkówka! Po raz pierwszy na leciu pograliśmy w siatkę! Bez spiny i na lajcie była chwila pykania i kupa śmiechu :) Za rok też będziemy profesjonalni?


























































