Miały być single kościeliskie, ale okoliczności nie-przyrody sprawiły, że trzeba było na rowerze z Myślenic do Kraka wrócić. To wróciliśmy przez urocze krzako-asfaltowe Pogórze Wielickie. Las Bronaczowa w końcu zobaczyłam na własne oczy! Nawet jeden śliczny singiel w brzozowym lesie nad Skawiną był! No miło całkiem nawet :)
Rychleby, ale trochę inaczej. Tour po kamieniołomach, których jest tam okolicy kilkanaście. Takie zupełnie współczesne i działające, po urocze, dawno nieczynne, zalane przez wodę i obrośnięte lasem. Fajne miejscówy biwakowe. Rowerowo też pojeżdżone ciut, w sam raz na tak upalny dzień. Były też krzaki z rowerami na plecach, co nas konkretnie zmieliły i misie-glazisie - kamerdolce po skarpie ładnie się toczą :D

























































