Tak zupełnie niespodziewanie, niemalże z nieba spadła mi propozycja polatania! Polatania na motolotni. Takie decyzje podejmuje się w dwie minuty. Takich propozycji się nie odrzuca! Zatem sobie polatałam. Majtanie nogami 700 metrów nad ziemią robi wrażenie. I nawet się człowiek specjalnie nie boi :)
Cały weekend rowerowy! Calusieńki! Taki plan! W Sudety! Ale gdzie? Rychleby? Nieeeee! Nuuuuda... No to gdzie? Jeseniki!!! Ale gdzie dokładnie! A tam! Różne, dziwne okolice Pradziada. Syte single w borówkach, agrafki ćwiczebne i teeee korzenie na niebieskim! Mjuuuuuuuuuut! Ja chcę tam jeszcze!
Rychlebów ciut tez było - wieczór towarzyski, ćwiczenia na pumptracku i w bandach oraz zwiedzanie tej drugiej strony, plus kolejne dwa kamieniołomy :)



















































