Gdybyśmy to planowali od pół roku, na pewno tak by nie wyszło. Planu na długi weekend nie było, powstał tak spontanicznie, że wszyscy zastanawialiśmy się jakim cudem udało się to tak perfekcyjnie zorganizować. W efekcie 11 osób i 11 rowerów 11 listopada zameldowało się u Uszatej w Teodorówce.
A! Spec dalej na L4 - nie dowieźli mi haka, więc podróż sentymentalna była. Powrót do górskich, rowerowych początków na Zielonym. Da się! To jest najcudowniejszy rower świata!
Dzień pierwszy - kółeczko przez Olchowiec, szarlotka i racuchy z jabłkami.
Dzień drugi - kółeczko przez Lipowiec i Zyndranową, rowerokrzal i dobry film narciarski.
Dzień trzeci - dla odmiany spacer z buta do źródeł Jasiołki z bobrami w tle.
A! Spec dalej na L4 - nie dowieźli mi haka, więc podróż sentymentalna była. Powrót do górskich, rowerowych początków na Zielonym. Da się! To jest najcudowniejszy rower świata!
0 komentarze