Babia! Od Slanej Vody, żeby legalnie było. Pogoda - lampa wzorcowa. Ekipa - ogromna! Pierwszy raz foczyliśmy w dziesiątę, a doliczając ekipę śląską - w trzynastkę. Na szczycie z okazji spotkania na drugim końcu świata argentyńskie frykasy - pyszne wino, prawie prosto z Mendozy i yerba mate, prosto z Mendozy. No bo z ekipą śląską, to się poznaliśmy w Argentynie właśnie i po powrocie oczywiście trzeba się było wybrać na wspólna turę :)
Zjazd bez szału niestety, bo śnieg miękki i łapiący straszliwie, więc chyba już raczej beskidzki, foczy sezon kończymy i teraz już tylko w Tatrach (i Alpach) działać będziemy! Do czerwca!
0 komentarze