Nieszczęśne KNAA musiało akurat się zdarzyć w przepiękny, wiosenny weekend. Tyle dobrze, że w górach, a nie na dalekiej północy czy niżu jakimś.
Niby już miało być tylko foczenie tatrzańskie, ale jak już w te Gorce trzeba było iść, to i narty by człowiek jednak wziął. I bardzo dobrze człowiek zrobił, że wziął, bo foczo było dobrze, choć dla koneserów ;) A przy okzaji odkryły się w Gorcach miejsca dotąd nieodkryte, a takich już mało. Pokazały się przebiśniegi i krokusy. W ogóle jakoś tak leśnie - przyjaźnie było. Tylko foki ciut popłakują w kąciku, liżąc swoje podrapane lekko futerko.
0 komentarze