W ramach zapoczątkowanej rok temu tradycji, na długi weekend bożocielny pojechaliśmy na spływ kajakowy. Tym razem na Pilicę. Od Maluszyna do Sulejowa. Cztery dni kajakowych atrakcji. Fuksiarska pogoda, cudowne okoliczności rzecznej przyrody, sternik Misio, turlanie w piachu, czterokajakowe tratwy piwne, akrobatyka kajakowa, sielsko i leniwie. Przy okazji dowiedzieliśmy się, że nie ma spływu bez wywrotki, da się płynąć kajakiem na stojąco, da się zrobić jaskółkę w płynącym kajaku i, że w jednym kajaku mieści się pięć osób.
Spływanie jest fajne, zwłaszcza, że jest trochę inne niż normalne działania weekendowe ;)
Na szczęście ominął nas początek Euro, a przypadkiem nie ominął nas mecz Polska - Barazylia w ramach siatkarskiej Ligi Światowej, choć tym razem nie było aż tak pięknie.
0 komentarze