W zeszłym roku było 11 rowerów na 11 listopada, w tym roku było 8 rowerów na 2 listopada, a wszystko to już tradycyjnie prawie u Uszatej w Teo-włościach. W programie błota wszelakie i życie towarzysko leniwe.
Błoto nas zasysało, wciągało, ślizgało, rowery tańcowały, napędy się zalepiały, a chain suck'i atakowały. Ale udało się zjechać Cergową - ja chce jeszcze tylko na sucho! Udało się też ubłocić w okolicach Zawadki Rymanowskiej i wywiać na asfalcie w Myscowej. Zwieńczeniem rowerowej różnorodności była miła złoto-jesienna i odziwo bezbłotna jazda przez kawałki Pasemka Czerszli i Margoni.
Prócz uciech dwukołowych były jeszcze gry planszowe, zdjęciowe wspomnienia z wakacji i pożar...
0 komentarze