Lubię Śląsk! Bo tam różne, duże maszyny są i fabryki, kopalnie i inne takie industrialne fajerwerki ;) Tym razem krajoznawstwo uprawiało się w Zabrzu - Muzeum Górnictwa, maszyna parowa i rozdzielnia prądu kopalni Luiza. Miał być jeszcze Browar Tyski, ale będzie innym razem.
Od kilku sezonów na zimę czekamy z utęsknieniem, wielkim utęsknieniem. I to na wszystkie jej elementy – od świątecznych przyjemności począwszy, przez długie wieczory z książką pod ciepłym kocykiem, po niby oczywisty i zimowo nieodzowny śnieg, puch, wszędobylską białość. Towar deficytowy ostatnimi czasy... Pamiętam taką zimę, kiedy ze Śnieżnicy w Beskidzie Wyspowym schodziliśmy cztery godziny w śniegu po pachy, autentycznie – po pachy. Każdy krok to było przekopywanie się przez ponad metrową zaspę i zajmował dobre kilka minut. Ach! To były czasy! Teraz tam to nawet nie ma co nartami do lasu zaglądać...
No to jak z prawdziwą zimą w naszych górach słabo, to przynajmniej o zimowych wyczynach można poczytać na naszych łamach. Mam nieodparte wrażenie, że w zeszłym roku pisałam podobne zdanie.
Ech! Zimo! Bądźże zimą!
Dla tych, którzy zimy aż tak nie kochają i nie tęsknią za każdym płatkiem śniegu, też znajdą w numerze pewne interesujące treści. Konne wędrówki po gruzińskich bezdrożach czy niezmiennie inspirujące słowackie spacery, mogą być dobrym pomysłem na wiosenne czy letnie eskapady. Polecamy! Oczywiście tych, którzy niecierpliwie czekają na ciąg dalszy pierszowojennych wydarzeń nad Soczą uspokajamy – druga cześć relacji z frontu jest.
Wyglądam za okno i chciałabym zakrzyknąć słowackim zwyczajem: pada z oblaka! Chwilowo nie mogę, bo akurat świeci słońce, więc tylko: byle do zimy...
Kurs SKPG Kraków 2001-2003! To były piękne czasy! Niezapomniane dwa lata z życiorysu! Ludzie, góry, wyjazdy, imprezy... Ach! Minęła kupa czasu i nagle pewnego jesiennego dnia przyszedł maila: trza się spotkać! (dzięki Jaśku!) No i się udało! Cudem jakimś! Po 11,5 roku prawie składem, choć jednak niepełnym, to bardzo szerokim! Kurs0103 żyje i ma się dobrze!
No nie mogłam odpuścić takiego spotkania! Dlatego prosto ze szpitala, po wyciąganiu łokciowych i obojczykowych drutów, popędziłam na Stare Wierchy! Fantastyczna impreza, jak za starych, dobrych, kursowych czasów! Do zobaczenia jak najszybciej znowu!
Gala Oskarowa, czerwony dywan, te sprawy... czyli Bal Przewodnika 2015! No jedyna taka impreza w roku. Długie kiecki, dekolty, szpilki... Szaleństwo! Przyznam, że dla tego klimatu nawet z powderdaya można zrezygnować ;)

Ot, takie małe nowości. Skoro są narciochy, to w zamian muszą być kajaki. Najpierw koncertowo, potem basenowo. Dałam się zawiesić w wodzie głową w dół i się nie utopiłam. Fajne to to :)
Świat się kończy! Na tym wyjeździe zrobiłam tylko to jedno zdjęcie. No dobra, w sumie można zwalić na kiepską pogodę, mgłę i słabe światło.
Bujaliśmy się ćwiczebnie, foczo i zjazdowo w okolicach Pilska. Mizeria śniegowa straszliwa, choć powyżej Miziowej nawet do lasu dałoby radę wjechać na chwilę. Ech, zimy! Śniegu! Bo zaraz znowu rower okaże się sensowniejszym gadżetem do lasu...

























































