, ,

Chillout zakopiański z podwójnym cudo-kaspro-puchem

21:13

Ale puch! Takiego świeżutkiego puchu moje narty jeszcze nie widziały, a ja po czymś takim jeszcze nie jeździłam! Cudo! Ale od początku. W piątek rano coś nieśmiało zaczęło w końcu sypać, zatem spontanicznie, jak zwykle, w piątek wieczór wylądowałam w moich dawno niewidzianych, kochanych, zakopiańskich progach :) Mieliśmy z foki Kopę Kondracką zdobywać, ale że przysypało mało bezpiecznie, a i mgła totalna, to plan został zmodyfikowany do okolic Kasprowego, zatem rańcem sobotnim szybki atak na górę narciarzy. Cały czas sypało cudnie, mróz niemożebny, a na górze słonko wyszło na chwilę. Warunki niesamowite, no więc poza trasę nas poniosło. Trzeba przynać, że jazda spod Pośredniego, jak na Goryczce odbywały się zawody skiturowe TPN, podniosła nam adrenalinę - takiego zagęszczenia parkowców na metrze kwadratowym trasy to rzadko można doświadczyć ;) Mój pierwszy prawdziwy ślad w zupełnie dziewiczym śniegu wyglądał całkiem ładnie! Jednak to ciężka praca jest. Popołudnie nam zeszło na uroczym nicnierobieniu. Po drodze zdobyłam sprawność: "superniania małego supersłodziaka" ;) Dzień zakończyliśmy zasypiając nad planszą Talismana. W niedzielę puchowa powtórka z Kasprowego w jeszcze większym i fajniejszym śniegu! No chyba sobie kupię freeridowe łopaty ;) Taka jazda jest niesamowita! Wprost nieziemska! W nagrodę był krupówkowo-knajpiany lans wzorcowy - czasem trzeba ;) 
A tu kilka fociszczy z przedsmaku kaspro-puchu właściwego i z zakopiańskich, kuchennych posiadów. Tego co działo się na samej górze żadne zdjęcia nie oddadzą ;)

You Might Also Like

0 komentarze

Archiwum