, ,

Gocha - szpital na peryferiach

16:05

Zauważyłam taką dziwną prawidłowość, że zdecydowana większość moich podróży na Chatę wiązała się z jakimś lizaniem ran po moich dziwacznych przygodach. I tak:
- listopad 2009 - naderwane ścięgno prawego kolana...
- maj 2010 - 523 porysowe siniaki...
- wrzesień 2010 - opad sił po wściekłej szczepionce...
- luty 2011 - ręka w gipsie...

Równocześnie, zupełnie nie wiem czemu, zawsze to leczenie wiązało się z dość ciekawą imprezą...
Tym razem Gocha skończyła 2 lata! I godnie ten jubileusz uczciliśmy! ;) Kielona, i to pełnego, zagipsowaną ręką trzymać się da!

A na gorcowych włościach biała cisza i spokój... 

You Might Also Like

0 komentarze

Archiwum