No i dlaczego zachwycam się kobietą?!
W ramach bycia kuter-ręką miał być szybki wypad w "Góry dla zabieganych" na Babkę. Rano jakoś dziwnie nikt mi nie chciał wierzyć, że będzie lampa...
Zaczęło się od małego wypadku, więc z poszkodowaną trzeba było zawrócić. Gdy oddałam ją w dobre ręce, w południe znów wylądowałam na Krowiarkach - zatem szybkie bieganie na Babkę :)
To znaczy najpierw rozsądnie pomyślałam: babo! masz rękę w gipsie - tylko spacer do schroniska na spotkanie reszty ekipy.
Potem pomyślałam: e, tak ładnie, szkoda by było, tylko na Sokolicę, potem odwrót, jak będzie kichowato, bo babo! masz rękę w gipsie.
Na Sokolicy pomyślałam: e, tam, lecim!
No i wyleciałam :) Cud pogoda, lekki, babski zefirek, jak zawsze, ach! Zbieg na Bronę, choć bez kijów było czujnie, w rakach byłoby milej. A z Brony tyłko-zjad do schroniska, pycha-żurek i na dół.
Dobrze, że nie postanowiłam "być kaleką" i siedzieć w domu - to będę robić jutro ;)
0 komentarze