Jak wszystko mogę, to rowerować też mogę! Klasyka gatunku wokół Brennej w sam raz na rozpoczęcie sezonu. Rączke wytelepało, ale dalej cała :)
Mimo kiepskich prognoz pogody udało się zrealizować solidny, rowerowy dzień. Tylko raz zawiało tak, że rower przestawiło w bok, zamiast toczyć go do przodu, tyko trzy razy sypnęło solidnym śniegiem i raz udawało, że zaczyna padać, ładnych kilka razy wyszło słońce. Odziwo zabrakło wiosennego błocka.
Beskid Śląski jest świetny pod dwukółka! Można się solidnie zmęczyć :)
0 komentarze