Jak zwykle plan na weekend był zupełnie, ale to zupełnie inny... W sobotę intensywny rowerek podkrakowski i impreza urodzinowa pewnej Anny, a w niedziele kolejne, tym razem mocno surrealistyczne, zakończenie foczego sezonu w Dzkiej Dolince pod Baranimi Rogami... Taka była koncepcja...
Nie wiele z tego wyszło... ale od początku. Wszystko zaczęło się w czwartek, kiedy to rzeczona pewna Anna miała urodziny właściwe, więc trzeba było wydrzeć "sto lat" na pół ulicy. Zrobił się z tego konkretny biforek. Można się było spodziewać co wydarzy się w sobotę...
A w sobotę zamiast wystartować na rower, się konkretnie zaspało, a potem to już się nie chciało. Poszło się imprezować, konkretnie imprezować.
W międzyczasie szanowny kawałek foczej ekipy zląkł się pioruna i z foki wyszły nici. W ramach ambitnej alternatywy - rower! Jednak pewne obiektywne czynniki plan dwukołowy skutecznie zniweczyły. Za to odbyła się bardzo konkretna inauguracja "akcji kryspinów"!
0 komentarze