A tak dla odmiany pojechaliśmy sobie na spływ kajakowy.
Nida, cztery kiepsko sterowne kajaki, cztery dni, czterech dzielnych wioślarzy i cztery syrenki dziobowe, ubaw po pachy, bezciśnieniowość wzorcowa, siatkówka plażowo-trawiasta, piwo, ciasteczka i prawdziwa noc świętojańska...
Wiedz, że coś się dzieje!
0 komentarze