,

Kółka pienińsko-sądeckie

14:24

Tatry kusiły, foki ciągnęły, ale prognozy pogody zasiały zwątpienie...

Sobota była dniem dobroci dla rodziny - ogromne zaległości miałam ;)
Niedziela rowerowa rzecz jasna! Od dłuższego czasu ochotę miałam wielką, żeby przejechać Małe Pieniny. W połączeniu z Pasmem Radziejowej wyszła bardzo malownicza i całkiem męcząca trasa - podjeżdżalna i z ciekawymi zjazdami. Szczególna uwaga należy się zielonemu szlakowi z Prehyby do Szczawnicy - na początku szeroki, szybki zjazd, potem bardzo trudny singiel-wyzwanie, a potem szlak się gubi, a fajna droga ściąga w kierunku Szlachtowej.
Przy okazji tejże wycieczki nasunęło mi się kilka kulinarno-rowerowych przemyśleń:
- makaron jest zdecydowanie lepszym prowiantem na drogę niż kanapki,
- domowe pierogi z borówkami na Obidzy są fantastyczne,
- fantastyczna jest również pani tamże, która zdradziła nam fajny przepis na podpłomyki,
- duuuże lody w Szczawnicy przy dźwiękach orkiestry dętej, to zasłużona nagroda za naszą dzielność i wytrzymałość!

Coś ten sezon zaczął się sprzętowo-pechowo: w zeszły weekend kask dokonał żywota, tym razem posypał się suport i rozcięłam oponę. Jak tak dalej pójdzie, to pół roweru wymienię...

You Might Also Like

0 komentarze

Archiwum