,

Floł żywiecki

13:59

W końcu! Rower, Worek Raczański, pasmo graniczne i chatka na Zagroniu! No, plan perfekcyjny. Jednak mimo swej perfekcyjności, nie został zrealizowany fragment: pasmo graniczne - odcinek od Krawców Wierchu do Rycerzowej pozostanie nadal niezdobytą, białą plamą. Ale zamiennik był dobry, bardzo dobry, rewelacyjny! Po prostu lepszy :)

Podsumowując wydarzenia weekendu: mniam trawers w Worku Raczańskim, mniam widok i sernik na Wielkiej Raczy, mniam rozpoczęcie rowerowego dnia od kawy i kremówki, mniam drożdżowe ze śliwkami na Krawców Wierchu, mniam zjazd z Krawców Wierchu granicą, mniam leżenie na Rysiance, mniam zjazd żółtym do Ujsołów :)

Po raz kolejny potwierdzam, że Żywieckie jest pod rower najfajowszy!

A! Rowerowa prawda nr 743: 
Zawsze zakładaj rękawiczki! Nawet na krótki, lajtowy zjazd, bo krwiożercza, dzika róża czai się za zakrętem!

You Might Also Like

0 komentarze

Archiwum