, ,

Pechowe, sylwestrowe szukanie śniegu na Słowacji

11:46

Pech sylwestowy został wykorzystany na maksa. W Nowym Roku nic takiego już nam się nie przydarzy! Zaczęło się od stłuczki, jeszcze w Krakowie, potem pokuta za prędkość na Słowacji i kontrola celników. Potem kaliber większy - Oli i Budkacemu okradli samochód. Zniknęły plecaki z całym sprzętem górsko-zimowym i fotograficznym :( Ostały się tylko narty i buty na szczęście... Na zakończenie Uszata zgubiła kolejny telefon, ale do tego jesteśmy już trochę przyzwyczajeni ;)

Pojechaliśmy na Słowację szukać śniegu pod pierwsze focze ślady w tym sezonie. I udało się! Najpierw komercyjny, szklany Chopok - po to ja foczę, żebym takich cudów techniki oglądać nie musiała, ale góry ładnie było widać. Potem już normalnie, pozatrasowo w Wielkiej Fatrze - Zvolen i sylwestrowa Ploska. Jak na smutną, bezśniegową rzeczywistość było to naprawdę fajne. A na Nowy Rok z buta na Chocz. Ale wiało! Ale było ślisko! Ale widoki!

Poza tym podwójne urodziny, zdobywanie K2, piżamowe frirajderki, czytanie Oppenheima przy świecach i nauka oberków. Wszystko to w mocnej ekipie wariatów :)

Bardzo polecam miejscówkę w szkole w Liptovskiej Osadzie! W ostatniej chwili i na chybcika załatwiane noclegi okazały się strzałem w dziesiątkę! Nawet kominek był! Kuchnia, pięć pryszniców, dużo miejsca i ciepłe kaloryfery :)

You Might Also Like

0 komentarze

Archiwum