Długi weekend z tych, co to już tradycję mają. Majówka - sakwiarstwo! Generalnie ta forma rowerowania nie jest moją wiodącą aktywnością, ale raz do roku fajnie się tak przeszwendać po kawałku świata. Tym razem, z racji ktorkoąści dlugiego weekendu, wylądowaliśmy na Polesiu Lubelskim. W pięcioosobowym składzie przejechaliśmy z Lublina przez Poleski Park Narodowy, kawałkiem doliny Bugu, do Białej Podlaskiej, w sumie 260 km w niecale 4 dni - nieźle ;)
Lubię tak! Pola, lasy, zapadłe wioski, fajne drogi, wszystko soczyście zielone i kwitnące. Wiosna najprawdziwcza i to na rowerze! Szczególnie polecam atrakcje Polskiego Parku Narodowego. W życiu nie widziałam takich łanów wełnianki i tym samym tak pięknego bagna! Klimaty nadbużańskie też miodne, do tego dzikie biwaczenie z bonusową pobudką od Straży Granicznej - dobrze pilnują tej naszej granicy, dobrze! Trochę krajoznawstwa pogranicza kultur wszelkich i kodeński dom pielgrzyma z deszczu wybawiający na chwilę. I tylko na koniec wątpliwe atrakcje w prezencie od PKP. Taki fajny reset! :)
Lubię tak! Pola, lasy, zapadłe wioski, fajne drogi, wszystko soczyście zielone i kwitnące. Wiosna najprawdziwcza i to na rowerze! Szczególnie polecam atrakcje Polskiego Parku Narodowego. W życiu nie widziałam takich łanów wełnianki i tym samym tak pięknego bagna! Klimaty nadbużańskie też miodne, do tego dzikie biwaczenie z bonusową pobudką od Straży Granicznej - dobrze pilnują tej naszej granicy, dobrze! Trochę krajoznawstwa pogranicza kultur wszelkich i kodeński dom pielgrzyma z deszczu wybawiający na chwilę. I tylko na koniec wątpliwe atrakcje w prezencie od PKP. Taki fajny reset! :)
0 komentarze