,

Kluchowate demony

18:22


No na rower trzeba wrócić, pojeździć cosik :) No to wróciłam, powoli i na lajcie miało być. W planie miałam niewymagającą wycieczkę pociągową w okolicach Kalwarii, ale że szanowni koledzy wyciągnęli znów do Kluchów, to postanowiłam po czterech miesiącach zawalczyć i przegonić poprzednie demony. Pojechałam z założeniem, że na nieszczęsną traskę DH nawet nie spoglądam, tylko delikatnie objeżdżam przyjazne alajny. No i prawie się udało...


Trochę pechowy wypad, bo w ekipie jedna rama pękła, po prostu się złamała - pierwszy raz coś takiego widziałam. Połamały się też inne rzeczy, ale przemilczmy może, potem były na pocieszenie lody w Nowym Targu :)

You Might Also Like

0 komentarze

Archiwum