,

Tatry! W końcu...

14:16

Wrześniowy sezon tatrzański rozpoczęty! Choć widmo niewypału długo unosiło się nad pomysłem tego wyjazdu. Najpierw straszyły prognozy pogody, potem dziwaczny, piątkowy pobyt w Warszawie się przedłużył i na tyle mnie wykończył, że sobotni bardzo poranny wyjazd zmienił się w mocno popołudniowy. Jak dotarłam do Zakopca to się okazało, że na Palenicę nie jedzie już nic, więc trzeba było użyć uroku osobistego i przekonać kierowcę złapanego na stopa auta, że koniecznie musi mnie tam zawieść, chociaż po drodze mu nie było. Dzień zakończył szybki bieg do Piątki (1 h 10 min od Wodogrzmotów ;). A rano - Tatry po prostu! Sympatyczna traska na Szpiglasowy, dalej pod Mnicha ile puścilo i do Moka (drogi z Moka nie znoszę!). Wszystko to przy wybitnie zmiennej pogodzie i, jak zawsze, w dobrym towarzystwie. A wieczorem wizyta w moich uwielbianych, zakopiańskich progach :)
Chmurnych zdjęć tatrzańskich dużo tutaj.

You Might Also Like

0 komentarze

Archiwum