Trzeci kawałek wszystkiego

12:15

Gdzie się podziało górskie lato!? Lata już nie ma. Kiedy i jak zniknęło nie wiadomo. Jakieś takie niezauważone… Jesienne góry pustoszeją, każdy zamyka swój letni, górski świat w pudełku i chowa do kieszeni. Przy okazji robi remanent, co zostało zrealizowane, a co nie z wakacyjnych planów. Czując niedosyt letnich gór ma nadzieję na wrześniowo-październikowe szczytów zdobywanie. Robi się nostalgicznie, zimno, mgliście, deszczowo, ale między ten ponury wizerunek jesieni wciska się jeszcze słonecznie kolorowa buczyna, płowe trawy i rude borówczyska. Jesienna wolność wracania w nasze góry pojawia się na szlakach. Dalekie i wysokie wierzchołki kończą przyjmowanie letnich zdobywców zasnuwając się w niepogodzie i niedostępności. Kończy się też obowiązek realizacji wielkich wypraw. Teraz można się wybrać w te góry bliskie, wakacyjnie zapomniane, bo zbyt niewiele znaczące w galerii bogactwa górskiego świata. Po letnim zachwycie różnorodnością górskiej formy i różnorodnością formy górskiego działania można wreszcie spokojnie zadać pytanie o co tak naprawdę chodzi nam w górach i po raz kolejny na nie odpowiedzi nie znaleźć. I dobrze! Bo gdyby pojawił się choć zarys wyjaśnienia, to siła wyganiająca nieustannie w pagóry zanikłaby albo co najmniej mocno osłabła. A tak pragnienie szukania nie do końca sprecyzowanego, górskiego celu pcha coraz wyżej, dalej i trudniej, na różne sposoby.
Zapraszam na trzecie spotkanie z nową Gazetą Górską, może trochę nostalgiczne, na pewno historycznie zabarwione i, rzecz jasna, jesienne. Znów mam nadzieję i znów na to samo, że znajdziecie tutaj dla siebie kolejny, nowy kawałek ogromnego, górskiego świata.
Niech jesień nie uśpi Waszych gór!


You Might Also Like

0 komentarze

Archiwum