Ha! Się działo, cieżko było, ale przeżyliśmy! Kto był ten wie, jakim cudem ;) A i mecz z tatrzańcami przegraliśmy tylko 0:1 i to w doliczonym czasie. Chwała Basi, trenerowi drużyny (tak, tak, tą ważną funkcję też pełni baba ;) A! Uwielbiam naszego bramkarza! Tatrzańcy strzeżcie się! W przyszłym roku z beskidzkimi szans nie będzie! A co i jak po kolei było na zdjęciach zobaczyć można.
0 komentarze