,

EnduroStado na Jurze Północnej

12:18

Umwówienie się z dwoma facetami na raz graniczy z cudem. Zwłaszcza jeśli chodzi o rower, w górach, w śrdoku jesieni. Ale marudzą!
W efekcie nie weekend a słoneczna niedziela, nie góry a Jura Północna... jedynie rower się zgadzał :)

Dwie edurowce z endurobaranem na czele, pojechali endurostadem w siną dal...

No dobra... jurajskie wapienie i piachy pod oponami są prawie tak fajne jak flisz karpacki. Było zwiedzanie świetnych miejscówek wspinowych (Rzędkowice, Mirów) i zamków (Bobolice, Mirów), był piękny, sosnowy las (prawie wszędzie) i nawet odcinki specjalne po krzakach, było ciepło (na pewno cieplej niż w Beskidach). Ale nie było konkretnego zjazdu i nie było widoku na Tatry.

No dobra... było bardzo fajnie! Zwłaszcza, że tam wcześniej nie byłam :)

You Might Also Like

0 komentarze

Archiwum