Rzucić wszystko i jechać w Tatry! Tak to właśnie w ten weekend wyglądało. Konkurencyjnych działań było kilka, z rowerowymi na czele, ale nie! Ostatni taki piękny weekend w Tatrach tej jesieni trzeba było wykorzystać. Od piątku ma sypnąć śniegiem - też fajnie ;)
Wysokie Słowackie, w sobotę Dolina Kiezmarska, Zelene Pleso i Jagnięcy - jakie Bielskie są z tej perspektywy piękne! Po zażegnaniu małego kryzysu, udało się jeszcze przeskoczyć przez Świstową Przełęcz i zaczepić na nocleg przy pośredniej stacji kolejki na Łomnicę. Odziwo nie było zimno, a i towarzystwo sympatyczne ;) Pobiegliśmy na burżujskie śniadanie do Chaty Zamkowskiego, a potem do Tereho, przez Czerwoną Ławkę i Staroleśną do Smokowca.
Piękności tatrzańskie bezchmurne! A na deser wizyta u Burego Misia w Małej Manufakturze Radykalnej Metamorfozy Złomu. Łał!
Wysokie Słowackie, w sobotę Dolina Kiezmarska, Zelene Pleso i Jagnięcy - jakie Bielskie są z tej perspektywy piękne! Po zażegnaniu małego kryzysu, udało się jeszcze przeskoczyć przez Świstową Przełęcz i zaczepić na nocleg przy pośredniej stacji kolejki na Łomnicę. Odziwo nie było zimno, a i towarzystwo sympatyczne ;) Pobiegliśmy na burżujskie śniadanie do Chaty Zamkowskiego, a potem do Tereho, przez Czerwoną Ławkę i Staroleśną do Smokowca.
Piękności tatrzańskie bezchmurne! A na deser wizyta u Burego Misia w Małej Manufakturze Radykalnej Metamorfozy Złomu. Łał!
0 komentarze