,

No przecież nie usiedzę

23:21

Weekend przed długim i dalekim wyjazdem. Normalny człowiek siedzi w domu i się pakuje. No niby też miałam taki plan, ale przecież jak można go realizować, skoro w górach ponad metr swieżego śniegu. Nie da się! Na Luboń Wielki mnie ciągło, taka klasyka foczego gatunku ze słynną przecinką. Jeszcze foty owej przecinki zobaczyłam i ciśnienie niebezpiecznie wzrosło.

Po wewnętrznych negocjacjach stanęło na tym, że sobota focza, niedziela niefocza. Duża ekipa się zebrała, nawet były focze debiuty. Na Luboń wyleźliśmy zielonym, słonko się pojawiło, zima w pełni, fantastik! Rozpoczęliśmy poszukiwania przecinki, która sławę wśród fokolubnych ma znaczną. Nie wiem, jak to zrobiliśmy, ale ściągnęło nas w prawo za bardzo i przecinki nie znaleźliśmy, ale po lesie jazda była pyszna. Zjazd na dół w okolicach żółtego, w całkiem fajnym, przejrzystym lesie, śnieg cudny, końcówka przy latarkach. Na koniec wizyta u rabczańskiego ziemianina Misia i kaloryczna nagroda za trudy foczego dnia ;)

A teraz się trzeba pakować... nie lubię, fuj...

You Might Also Like

0 komentarze

Archiwum