Mercedario poszło nam szybko, zostało trochę czasu, to przenieśliśmy się do sąsiedniej doliny i wyczłapaliśmy na Cerro Negro, czyli czarną rozpacz piargową, ale jakie kolory wokół! Góry, jakby je ktoś pastelami obsypał i pędzlem rozmazał. A ze szczytu widok na całą grupę Ramady z Mercedario w roli głównej - miód!
0 komentarze