Wentylator

21:50

Przy dużym oknie stał wentylator, taki zwykły, stary, na długiej nodze. Był strasznie zakurzony, wręcz brudny, nie kręcił się. Za nim, na szybie była naklejona papierowa, trochę pomięta i spłowiała flaga Argentyny. Zawsze tu pusto. Proste, obskubane stoliki, wino na pułeczkach, puchary, brudnoróżowe ściany, białe flizy obklejone, sfatygowanymi reklamami lodów i pepsi. Słabe światło, boczne wejście do zapaździałego hoteliku, całe w naklejkach. Sztuczne kwiatki też chyba były i stara lodówka, no i telewizor, i mecz. Duży, gruby, dość młody, z wyglądu sympatyczny gość z obsługi w krótkich spodenkach i w poplamionym fartuchu po kolana, ze szmatą do wycierania stołów w ręce. Stały bywalec kiwający się nieobecnie nad szklanka piwa. Rodzinka z dzieckiem w wózku. Wierni kibice w pierwszym rzędzie. Starsza pani, co tu chyba rządzi. I my, zdziwieni obcokrajowcy.

Menu było napisane białą, szkolną kredą na tablicach, na zewnątrz. I były zielonkawe musztardówki.

You Might Also Like

0 komentarze

Archiwum