,

Antylawinowa piątka

02:06

Od pięknego puchu po pas, po mokrą, syfną breję. W trzy dni co najmniej sześć rodzajów śniegu. Do tego white out, śnieżyca, bardzo silny wiatr, odwilż i rosnąca dwójka. Idealne warunki, żeby się przeszkolić: jak się nie dać zabić przez lawinę.
Wystartowaliśmy w piątek jeszcze przed bladym rańcem, żeby jak najwcześniej wylądować w Piątce. Szkolenie miało się zacząć koło południa, a my chcieliśmy sobie wcześniej jeszcze coś zjechać. Warunki lawinowo kiepskie. Podeszliśmy pod Miedziane, nie dotarliśmy nawet pod żleby - darcie wyżej mądre by nie było. Spod narty wyjeżdżało, ale zjazd bajkowy w głębokim puchu. Potem pipsologia... szukanie, metoda krzyża, wielokrotne zasypanie, bliskie zasypanie, organizacja akcji lawinowej, sondowanie, kopanie, profile, testy lawinowe... Czyli wszystko, co o lawinach wiedzieć trzeba i wszystko co trzeba ćwiczyć, ćwiczyć, ćwiczyć... A na deser krótka tura w kierunku Gładkiej, bo nigdzie indziej iść się w takich warunkach nie dało. Zjazd ze schroniska - mokra, odwilżowa masakra urozmaicona lotem przez czuby nart i bliskim spotkaniem twarzy ze śniegiem. A na koniec pyszna sałatka i sabotażyści :)

A po drugiej stronie, spod Miedzianego wyjechała lawina... jedna ofiara...

You Might Also Like

0 komentarze

Archiwum