,

Fri RAJ dowo zagipsowana

11:19

Pogoda przez cały tydzień zapowiadała, że w weekend ogłoszą lawinową czwórkę. No i ogłosili! A tu piękne słońce, mróz i bez wiatru. Idealnie! Tylko co tu robić przy takim zagrożeniu lawinowym? Jakto co? Kasprowy-frirajdowy! No to pojechalim, burżujsko kolejką wyjechalim i na Gorczyczkowej się bujalim. Nie tylko my się bujalim pozatrasowo, więc wszystko co świeże było totalnie rozjechane, ani centymetra kwadratowego dziewiczego śniegu. Zaskakująco szybko zmienił się śnieg wciągu dnia: od leciutkiego puszku w okolicach 9.00 rano, po siadły i mokrawy o 15.00.

Wszystko byłoby pięknie, gdyby nie jedna wredna i cwana gałązka, która udawała zielone, a była brązowa. Stanęła mi na drodze i zaatakowała bezczelnie, bo śmiałam przejechać obok niej. W efekcie musiałam odświeżyć znajomości z ortopedami w szpitalu na Galla. Powtórka z rozrywki niestety. Znów śródręcze, znów lewe, znów gips na pięć tygodni... Tym razem złamałam piątą kość dłoni, do kompletu, do czwartej i trzeciej sprzed dwóch lat :/

Naukowo zostało udowodnione, że moje wszelkie wypadki w górach wybitnie zależą od towarzystwa ;)

Cóż zrobić? Nic tylko się zrastać! Żegnamy kwietniowe, tatrzańskie firny... Będę je oglądać tylko na zdjęciach... Ale długi weekend majowy w Alpach musi być! 

You Might Also Like

0 komentarze

Archiwum