Tak, tak... kolejny rower do kolekcji... choć to trochę nie do końca rower chyba jest ;)
Kiedyś tu przedstawiałam wszystkie rowery, jakie przejechały przez moje życie. Zatem i ten muszę zaprezentować: Monoczerwony! Świeżutki, spontanicznie kuriozalny nabytek z podtekstem ;D
Na monocykle, jako rowerowe dziwolongi, łypałam z ciekawością okiem już od jakiegoś czasu. Nawet próbowałam na to coś wsiadać. Ale było powiedziane: czasem przy okazji ok, pod żadnym pozorem nie wkręcamy się w nową zajawkę! I co? I guzik! Zajawka jest i leży na moim dywanie. Zajawka jest czerwona, dywan zielony, więc ładnie wygladają razem...
No cóż zrobić? Jutro idę ćwiczyć, dam znać, jak przejadę pierwsze 50 m ;)
0 komentarze