W zasadzie nic się nie działo, nuuuda... Stłukłam sobie ucho i pośladek.
W sobotę opuszczone przez szanownych kolegów, co to się jak zwykle deszczu przestraszyli, pojechałyśmy pobujać się chwilę po bajkparku w Koninkach. Okazał się on badziewny, więc niedługo myśląc pokulałyśmy się na Turbacz. Dawno mnie w Gorcach nie było ;) Zjazd niebieskim świetny! Mimo że już trochę umocniony i schodami parkowymi "zniczony", ale fajnie zjeżdżalny z ciekawymi problemami.
W niedzielę już większą bandą ruszyliśmy w Wyspowy. Cudnie! Przedjesiennie! Mogielica i Jasień z kulinarnym lenistwem w Jurkowie. No piękne słonko, piękne widoki! A buki? Jeszcze chwila, jeszcze dwie...
Absolutny hit: sparpety! Pasiaste skarpety! Jest stylówa!
0 komentarze