Na kiermaszu świątecznym kupiłam sobie wałek do ciasta. Choinkę na rowerze przewiozłam bezproblemowo i bez zbędnych kombinacji. Ciasteczka wprawdzie cienkie, ale za słodkie i poprzypalane. A lampki choinkowe trafiło, bezpieczniki też. Skończyła się pewna epoka wydarzeniem bez precedensu! Ciasto z grysikiem upiekłam ja! Sama ręcami swymi! A dekorację mam niekobiecą podobno i monobałwana dedykowanego! Święta?!?! No chyba Święta! Bożego Narodzenia - tak dla przypomnienia.
0 komentarze