,

Błota i asfalty Garbu Tenczyńskiego

23:52

Sobota zaspana z robotą i Jamesem Bondem w naturze, to w niedzielę trzeba się było przewietrzyć. Na lajcie, podkrakowsko, jurajsko, bo pogoda średnia jakaś taka. W bonusowym planie jeszcze się mieściły linowe zabawy w Kobylańskiej, ale nas mrozy, śniegi i wiatry zniechęciły. Zatem kierunek został wybrany zachodni dla odmiany. No i wszystko jakieś inne, drogi jakieś inne, lasy jakieś inne, szlaki jakieś inne i zamek i nawet asfalty. Takie samo było tylko błoto, oczywiście spawdzane z bliska w sposób odpowiednio spektakularny. Garb Tenczyński do samego Rudna przejechany, z powrotem też. Zamrożone stopy dobrą chwilę wracały do siebie. Aaaa, nowy rower w towarzystwe i to wielkokołowy - imieniem Stefan - może w końcu spadnie śnieg! ;) Aaa w piatkowy wieczór ograłam wszystkich w Carcassonne :D

You Might Also Like

0 komentarze

Archiwum