Trzej Królowie darowali nam kolejny długi weekend. Początek stycznia powinien być cudnie śniegowy, zatem może by się na przykład w Fartę na puchowe tury wybrać... tia... jasne!
Trzeba bardziej realnie o styczniowych planach pomyśleć i z rowerem w Sudety pojechać. Warunki idealne - sucho, bez błota, ciepło - jakbym w kwietniu jeździła. Naszą bazą wypadową była Pokrzywna, co pozwoliło nam pojeździć po Górach Opawskich i kawałku Jeseników nad Zlatnymi Horami oraz kopsnąć się jeszcze z Góry Złote. No pięknie! Sudeckie ścieżki mają coś w sobie, a szutry są sensownie podjeżdżalne, do tego fajne skałki i pozostałości dawnych złotno-górniczych działalności. Najfajniejsze miejsca to: trawers na żółtym z Kopy Biskupiej, miodna, leśna sekcja na czerwonym na Poprzecznym Grzbiecie i zjazd z Borówkowej Góry. Kierunek zachodni jest rowerowo bardzo słuszny :)
Straty wyjazdu: złamana klamka prawej manetki - własnym kolanem to uczyniłam, rozdarta wiatrówka, zapowietrzony hamulec i standardowo trochę siniaków.
0 komentarze