Akt desperacji! Śniegu po prostu nie ma, nie wiem gdzie się schował. To znaczy wiem: na północ od Kielc - tam zaspy, zawieje i paraliże, a w górach lipa! Jedyne miejsce, które już sławą tej zimy się okryło, to Salatyn. Cóż robić, mimo wiejącego halnego, trza napierać!
Już na parkingu przy wyciągach w Dolinie Rohackiej wiało mocno... Na podejściu pod Salatyn kładło, ja trzy razy poleciałam, na myśl o zjeździe ogarniał nas pewien niepokój... Ale! Było cudnie! Naprawdę przyjemny śnieg i sympatyczny zjazd! Potem jeszcze raz do połowy i na dół. A w ramach bonusu i nagrody za ciężką pracę potaplaliśmy się w ciepłych kałużach w Oravicach :)
Niedzielne przedpołudnie spędziliśmy bujając się na, w końcu otwartym, stoku w Myślenicach. Fajna jazda, ale kto to widział, żeby na początku lutego jeździć w weekend po trasie?!?! Ja chcę dwa metry puchu w lesie wreszcie! Zimo! Zlituj się! I przyjdź!
0 komentarze