Miły i sympatyczny wypadzik na Skrzyczne. Koniec lutego mamy, a warunki jak w kwietniu - śniegu tylko ciut, choć w kluczowych monentach. Dawno tam nie byłam, lasu trochę zabrali... Malinowska Skała z widokiem?
Jazda fajna, miejscami zimowa i bez tylnego hamulca, znaczy z zapowietrzonym - i chyba mi to na dobre wychodzi, bo zjechałam takie miejsca, że bym się nie spodziewała. A cudem jakim? Bo nie miałam szansy tylnego koła zablokować i w poślizg wpaść :) Hehe, chyba go nie będę naprawiać.
Absolutnym wydarzeniem wyjazdu było chrzczenie Białego Kozaka - no jeździ stworzeń, jeździ... i to jak ;)
0 komentarze