Jedyne neutralne zdjęcie z tej imprezy, za publikację którego, nikt mnie nie udusi ;) No ale w sumie pokazuje podstawę naszych działań. Ewa rzuciła hasło: maseczka party! Na dzień kobiet! Ha! Mimo wstępnej, delikatnej nutki sceptycyzmu, stwierdzam, że był to fantastyczny pomysł! Miejsce: bronowickie spa, udział wzięły: same baby i mały pierwiastek męski w formie Kostka. Salon piękności składał się z: maseczek witaminowej, żurawinowej oraz algowo-jabłkowo-miodowej, masażu bańkami, manicure, fryzjera warkoczowo-koszyczkowego, a także wina, domowego ajerkoniaku, trzech sałatek, tarty szpinakowej, ciastek z brzoskwiniami i pachnącej kawy. No, koniecznie do powtórzenia! :)
A tak przy okazji, zaczęłyśmy rozgrywki drugiej rundy. Co tu dużo mówić - zagrałam najgorszy mecz ever...
A tak przy okazji, zaczęłyśmy rozgrywki drugiej rundy. Co tu dużo mówić - zagrałam najgorszy mecz ever...
0 komentarze