Piękny, słoneczny, marcowy weekend. Cudowny! Forsycje kwitną, takie białe na drzewach kwitną i pachną. Takie fioletowe też! Każdy normalny człowiek jedzie w takich okolicznościach przyrody w góry. Albo szuka resztek śniegu, albo szuka suchych zjazdów. A ja co robię w taki weekend? Pracowo zostaję uziemiona. W efekcie wychodzi pół tygodnia jeżdżenia po Polsce, wybitnie niekrajoznawczo. W czwartek 12 godzin w samochodzie, Poznań, 3 godziny spotkania, nie widziałam Poznania. W sobotę 5 godzin w samochodzie, Wrocław, 3 godziny spotkania, dachy. Zawsze sobie człowiek znajdzie w przerwie jakiś ciekawy dach... W niedzielę już bez godzin w samochodzie, 3 godziny spotkania, Kraków, chyba w końcu trzeba zacząć fotografować to miasto...
A tak w międzyczasie przepiękny koncert Hey Unplugged. Takie światło, takie instrumentarium, taka Nosowska! Takie piwko potem ;)
Poza tym przegrałyśmy kolejny mecz...
0 komentarze