Fajny weekend! Bez roweru i bez nart też się da ;) Ostatnio jakoś intensywniej się o tym przekonuję. W ramach pożegnania z Komisją Akademicką wybrałam się do Kielc. Po drodze jak zawsze, standordowo krajoznawstwo musi być: Książ Wielki i zamek na Mirowie, Jędrzejów - zegary i cystersi, Nagłowice i lipny Rej, a na deser Miedzianka. Tak świętokrzysko wyedukowani, pełni zapału i energii (hahaha...) przystąpiliśmy do wielce ważnych i poważnych obrad... KA wybrana, ja po ośmiu latach "uwolniona" ;) Skoro Kielce, to i niedzielne, kieleckie odwiedziny u Oss koniecznie! Wcześniej jeszcze wizyta w jaskini Raj z transportowymi przygodami po drodze.
0 komentarze