54. Lecie SKPG

23:49

No i się odbyło 54. Lecie SKPG Kraków, moje siódme już. Taka impreza jest tylko raz do roku. Tym razem tatrzańcy zorganizowali ją w Groniu. Miłe i sympatyczne miejsce. Ale od początku. Zaczęło się od wesołego pociągu, kupa czerwonego luda załadowała się do wagonu i od razu odpaliła gitary i inne niezbędne gadżety ;) W Nowym Tragu przesiadka do autobusu i już na miejscu. Rozpoczął się tradycyjny, leciowy rytuał - my na próbę generalną kabaretu. Potem oficjalne beskidzko-tatrzańskie otwarcie, kolacja, znów próba kabaretu i to co w tym wszystkim najważniejsze: blachowanie nowych przewodników. Było tak, jak miało być. Zebraliśmy się przy ognisku, blachowani przyszli później w asyście kapeli i z pochodniami, hymn, przyrzeczenie, wkręcanie trójkątnych blach w swetry, gratulacje, wspólne zdjęcie i podrzucanie szefa kursu. Witajcie w Kole! Po blachowaniu ostatnia próba kabaretu i gramy! Rewelacyjny scenariusz, świetna reżyseria i aktorzy, co dali z siebie wszystko, no i super piosenki! Przewodnicka pomarańcza, czyli przewodnictwo beskidzkie receptą na światowy kryzys ekonomiczny. Wyszedł jeden z lepszych kabaretów w ostatnich latach! A potem noc była długa... Oj, mocna impreza się rozkręciła. Dnia następnego, nie takim rankiem strasznym odbył się tradycyjny mecz Tatry-Beskidy, w piłkę nożną oczywiście. No i jak zwykle tatrzańcy nam wtłukli 9:1, ale honorowy gol był, a jacy nasi bramkarze dzielni! Przy okazji Tatry było cudnie widać i zaczęliśmy się zastanawiać czy nie zmienić dyscypliny na siatkówkę. Po meczu do autobusu, z autobusu do pociągu, również wesołego i tak 54. Lecie SKPG już za nami. Czekamy na 55... To już za niecały rok!

You Might Also Like

0 komentarze

Archiwum