,

Kasproturospontan

12:42

Odgrzebując gdzieś jakieś niewielkie pokłady zdrowego rozsądku postanowiłam weekend spędzić w domu w trosce o niezbyt idealne kolano. Podejrzewając, jak cudnie jest na Kasprowym z premedytacją nie poszłam do serwisu odebrać narty, żeby przypadkiem diabeł mnie nie podkusił na żadne turowanie. Ale nic z tego! Po dogłębnej analizie piątkowych zdjęć z góry narciarzy, około 1.00 w nocy zostałam spontanicznie namówiona na szybki, sobotni wyjazd. Nawet narty na tę okoliczność zostały bladym rankiem uwolnione z serwisu. Przy cudnych widokach na zakopiance, niespiesznie dokulaliśmy się do Kuźnic. Foki na wolność, a my na górę! Śniegu mnóstwo, słoneczko przyświeca, cud-miód. W tej uroczej, tatrzańskiej scenerii doczłapaliśmy powyżej Kotła Goryczkowego, na sam szczyt Kasprowego sensu nie było wyłazić, bo zjechać górnego odcinka by się nie dało, więc foki do plecaka, a my na dół. Śnieg trudny, jak dla mnie to w ogóle wyższa szkoła jazdy, gleba w białe i puszyste przy co drugim zakręcie, ale jakie to fajowe! Na nartostradzie plaża, zwłaszcza z tak genialnie nasmarowanymi nartami. Drugie w tym sezonie foczenie pierwsza klasa!

You Might Also Like

0 komentarze

Archiwum