Nie mogłam się doczekać! Nie wytrzymałam! Wzięłam dzień urlopu, znalazłam towarzystwo, zabrałam nowy rowerek i w górki! Zupełnie inne rowerowanie! Nieporównywalnie lepsze! Aczkolwiek teraz to się dopiero trzeba zacząć uczyć - ruszania na stromiźnie, obciążania przedniego koła, skutecznego podjazdu, przejeżdżania przez błocko, techniki zjazdu, tak, żeby się nie pozabijać i mnóstwa innych rzeczy. No i kondycha do podreperowania, bo mocy ciut brak. Traska wyszła nam całkiem sympatyczna z widokiem na Tatry nawet, choć nie była szybko i sprawnie przejechana, jak to w planie pierwotnym było. Z Pcimia przez Wielki Kamień, Działek, na Kudłacze, Lubomir i w dół przez Kamionke do Pcimia z powrotem. Cale 24,5 km się zrobiło. Generlanie rowerek miodzio, a ubłocone i zmęczone dziecko, to szczęśliwe dziecko :D Może się jeszcze choć raz uda przed zimą właściwą...
3 komentarze